Aktualności

2018.06.26

Wielkie emocje w Nocnym Biegu Świętojańskim

Nocna aura, dobra frekwencja, nagrody za górską premię i niezliczona ilość endorfin unosząca się w nadmorskim powietrzu. Za nami Nocny Bieg Świętojański z PKO Bankiem Polskim, trzeci z cyklu PKO Grand Prix Gdyni.

Pierwszym sprawozdawcą gdyńskiego wydarzenia będzie Łukasz Godlewski. Nauczyciel wychowania fizycznego z artystycznym zacięciem. Każdą wolną chwilę poświęca na grę w znanym trójmiejskim zespole reggae Etna Kontrabande - Jestem zauroczony biegiem. Po raz pierwszy startowałem w nocnej edycji. Towarzyszyła temu świetna oprawa. Świetlna i muzyczna. Do tego optymalna pogoda biegowa. Ale koło siódmego kilometra miałem kryzys. Wtedy minęło mnie kilku moich uczniów. Próbowali mi pomóc i pociągnąć mnie za sobą, ale grzecznie odmówiłem. Pomógł mi za  to księżyc, a właściwie jego połowa na niebie. Może mam wilczą naturę, ale wstąpiły we mnie dodatkowe siły i dobiegłem w 46 minut. Jak na mnie to niezły wynik - zakończył z uśmiechem.

Do Gdyni przyjechał się sprawdzić Bartek Osior z mazurskich Wydmin. Znany biegacz w środowisku, a na co dzień również trener wspieranej przez Bank akcji „BiegamBoLubię” - Przyznam, że będąc w czubie stawki z dużą uwagą przyglądałem się rozgrywce o zwycięstwo na górskiej premii. Część zawodników przyjechała wręcz tylko po to, żeby ścigać się do drugiego kilometra. Tam była usytuowana premia i widziałem jak po niej, niektórzy schodzili z trasy albo wyraźnie zwalniali tempo. Ja dobiegłem do mety z czasem 33:10. Z tej trasy można wycisnąć więcej, ale przed startem dokuczały mi achillesy. Na szczęście w czasie biegu nie odczuwałem dolegliwości i dobiegłem do mety w niezłej formie- podsumował.

Kolejnym uczestnikiem, którego wzięliśmy na spytki był Paweł Bąk z Wiatrowca w powiecie bartoszyckim. - Wykręciłem 37:38. Nasłuchałem się o tym mitycznym podbiegu i podszedłem do niego ze zbyt dużym respektem. Gdyby nie to miałbym na pewno lepszy czas. Ale mądry Polak po szkodzie. Już wiem, że za rok dużo szybciej zacznę – powiedział po biegu.

A co o biegu powiedział dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu Marek Łucyk - Cieszy mnie przede wszystkim 3,5 tysięczna frekwencja. Dobrym pomysłem była premia górska. Z satysfakcją patrzyłem jak zaciętą walkę toczyli biegacze o jej  wygranie. Zwyciężył jeden z Kenijczyków, a zwycięzca całego biegu Marcin Chabowski kompletnie nie wdał się w tę rywalizację. Uważam też, że strona sportowa stała na bardzo wysokim poziomie. Na potwierdzenie dopiero czwarta lokata Tomasza Grycko, który jest przecież gdyńskim dominatorem i wygrywa u nas bieg za biegiem - stwierdził.

Na koniec dziękujemy wszystkim biegaczom, którzy swoim wysiłkiem pomogli Dominikowi i Szymonkowi. Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże teraz finansowe wsparcie na ich dalsze leczenie.