Aktualności

2018.07.31

W sierpniu 1944 r. było dokładanie tak gorąco jak dziś

Tropikalna aura, nowa trasa, wzruszenie oraz zaduma unosząca się w powietrzu i ponad 10 tysięcy uczestników. Za nami 28 Bieg Powstania Warszawskiego.

To bieg, który uchodzi za najbardziej wyjątkowy ze wszystkich w naszym kraju. Każdy kto raz zdecydował się na start w tej imprezie z reguły melduje się w kolejnym roku. Na czym polega jego aura tłumaczy Karol Adamaszek z Centrum Sportu Aktywna Warszawa. – Przed biegiem można się spotkać z powstańcami, można a właściwie trzeba odśpiewać rotę, a potem hymn. Trasa był nowa, dodajmy jednak, że to zmiana jednorazowa w związku z odkryciami archeologicznymi przy Pl. Krasińskich i przy ul Miodowej. Zdecydowaliśmy się na Mokotów. Pierwsze skojarzenia nie prowadzą do ważnych wydarzeń powstańczych, ale jest odwrotnie. Tu m.in. działał fort legionów, tu operowali żołnierze pułku Baszta i naliczyliśmy bodaj 8 ważkich aren walk powstańczych – stwierdził.

Karol Adamaszek wspomniał o obecności na biegu powstańców. Co roku głos zabiera wiceprezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich Eugeniusz Tyrajski i ze wzruszeniem mówi o szacunku dla biegaczy. – Nas, żyjących powstańców z roku na rok ubywa. To na czym nam zależy najbardziej, to pamięć o naszej bohaterskiej walce. Mieliśmy dość okupacji i chcieliśmy, żeby nasze miasto znów było wolne. Teraz tysiące biegaczy pracuje na etos Powstania. Nie dają o nim zapomnieć i bardzo liczę, że przekażą pamięć o nim swoim dzieciom. Myśmy chwycili za broń po to, żeby oni mogli żyć w wolnym kraju, ale też, a może i przede wszystkim, że tak należało wtedy zrobić. Wcale nie chcieliśmy być bohaterami, to był obowiązek, a biegacze nie pozwalają o Powstaniu zapomnieć i bardzo im za to dziękuję. Dodam, że wtedy w sierpniu i wrześniu 1944 r. było dokładanie tak gorąco jak dziś – zakończył.

Zbliżając się na linię startu z daleka było słychać powstańcze piosenki śpiewane przez sopranistkę Izabelę Białecką. Dołączali się do niej biegacze. Choćby Adam Kownacki.- Regularnie biorę udział w koncertach organizowanych przy okazji obchodów Powstania. Mieszkam w stolicy od kilu lat, kilka przecznic od miejsca gdzie na początku sierpnia miała miejsce bohaterska obrona Pałacyku Michla. W biegu biorę udział co roku, żeby oddać należną pamięć temu wydarzeniu. Wystartowałem na „piątkę”. Pogodowo było koszmarnie, ale na całe szczęście bieg rozpoczął się tuż przed godziną 21. Mam w pamięci Bieg Konstytucji 3 Maja. Tam biegło się w pełnym słońcu – podsumował

Na zakończenie głos debiutanta. Wojciech Pańczyk zbierał się do udziału latami. Termin kolidował mu z reguły z obowiązkami zawodowymi albo wyjeżdżał na wakacje z rodziną. Tym razem udało i wystartował razem z żoną. – Nie dosyć, że biegłem po raz pierwszy w tej imprezie, to nigdy wcześniej nie uczestniczyłem w biegu nocnym. Nie jestem zadowolony z wyniku, ale rekompensuje mi to atmosfera wydarzenia. To jest rodzaj patriotyzmu, który jest mi najbliższy. Bez martyrologii za to własny wysiłek w hołdzie bohaterom Powstania. Słuchając ich przed biegiem odniosłem wrażenie, że też są wdzięczni właśnie za taką formę przechowywania pamięci o tragicznych wydarzeniach sprzed 74 lat. Nie jestem warszawiakiem ale zżyłem się z tym miastem i dziś jest ono już moim – skwitował.

Relację z biegu kończymy podziękowaniem dla wszystkich, którzy przypięli do koszulek kartkę z napisem „Biegnę dla Filipa i Dawidka”. To dwuletni chłopcy z wrodzonymi wadami serca. W ich leczeniu pomoże rodzicom finansowe wsparcie przekazane przez Fundację PKO Banku Polskiego.

Krzysztof Łoniewski
dziennikarz Programu III Polskiego Radia