Aktualności

2018.10.09

W Rzeszowie zachwycili się sztafetami

Piękna, lecz wietrzna pogoda, pełna paleta biegowych atrakcji i wysyp sztafet. Za nami 6.PKO Maraton Rzeszowski.

Tuż przed startem maratonu można było spotkać Annę Sabat. 5. zawodniczkę ostatnich mistrzostw Europy w biegu na 800 metrów, uznaną za największą niespodziankę naszej reprezentacji podczas imprezy w Berlinie. - Bywam tu przy okazji każdego biegu masowego, no chyba, że akurat startuję albo jestem na jakimś obozie. Z reguły jednak mi się udaje i to często w charakterze uczestnika. Biegam oczywiście na „piątkę” lub w sztafetach. Dłuższe dystanse zostawiam na okres po zakończeniu kariery. Tym razem poprowadziłam rozgrzewkę i kibicowałam biegaczom. Mamy w Rzeszowie zawsze świetną atmosferę i z reguły silny wiatr. Nic się nie zmieniło w tym roku - stwierdziła.

Patryk Marszałek to też rzeszowianin. W miniony weekend wybrał start na 5 km i zajął trzecią pozycję. - Trasa nie była dla mnie wyzwaniem. Znam ją doskonale. Biegło mi się dobrze, ale szczyt mojej formy przypadł oczywiście na miesiące letnie. Na co dzień poza bieganiem studiuję na rzeszowskim AWF. Mam 23 lata i podobno, tak mówi mój trener, najlepszy czas dopiero przede mną - powiedział na mecie.

W relacji nie może zabraknąć opinii maratończyka. Paweł Kruszewski nie miał na miejsce biegu daleko. Przyjechał z Jarosławia. - Chciałem złamać 3 godziny i byłem naprawdę blisko. Dobiegłem w czasie 3:01 z małym haczykiem. Myślę, że gdyby nie to pioruńskie wietrzysko dałbym radę. Nie zamierzam jednak narzekać. To super czas. Nie jestem zawodowym biegaczem. Normalna praca, normalna rodzina. Ganiam na treningi w wolnej chwili. Kręcę się koło 3 godzin w maratonie bez specjalnego żyłowania i wyrzeczeń, ale tę trójkę chciałbym złamać i zrobię to prędzej czy później - ocenił.

Całą imprezę podsumuje organizator Mirosław Wierzbicki. - Pogodowo świetnie, poza wiatrem w niedzielę. To zwłaszcza maratończykom musiało przeszkadzać. Mniej tym, którzy w sobotę ścigali się na 5 km. Wtedy też odbyło się aż 12 biegów dzieci i młodzieży z łączną frekwencją sięgającą ponad 2 tys. uczestników. Dużo chętnych pojawiło się też w miasteczku lekkoatletycznym PKO Banku Polskiego, którym zawiadywał Sebastian Chmara. Mnie najbardziej cieszy spektakularny rekord w niedzielnych sztafetach. Tylu nie mieliśmy nigdy na starcie i na pewno wiąże się to z sukcesami naszych lekkoatletów w tej dyscyplinie - stwierdził.

W Rzeszowie, jak w innych imprezach wspieranych przez Bank, można było pomóc dzieciom dotkniętym przez choroby. Tym razem, dzięki zaangażowaniu zawodników, Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże wsparcie na dalsze leczenie 6-letniej Gabrysi.

Krzysztof Łoniewski
dziennikarz Programu III Polskiego Radia