Aktualności

2019.09.17

Niecodzienny zwycięzca we Wrocławiu

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

Rekord trasy na wyciągnięcie ręki, uczestnicy z niemal 40 krajów, meta na malowniczym Stadionie Olimpijskim i piękna pogoda. Za nami 37. PKO Wrocław Maraton.

I na początek historia niezwykła, o której jeszcze długo będzie opowiadał dyrektor imprezy Wojciech Gęstwa. – Po raz pierwszy towarzyszyłem elicie biegu od startu do mety. Dość szybko na prowadzenie wyszedł Kenijczyk Cosmas Mutuku. Im bliżej mety tym szerzej otwierałem oczy. On miał czas, żeby pozdrawiać kibiców, podbiegał żeby przybić „piątki” z dziećmi. Coś takiego widziałem po raz pierwszy. Przecież biegł po zwycięstwo, walczył o dobry czas, a mimo to cieszył się biegiem. Co się okazało na mecie? Dobiegł w czasie 02:13:32 i zabrakło mu tylko 4 sekund do rekordu trasy. Gdyby nie podbieganie do kibiców na pewno zostałby rekordzistą. Niebywałe. W związku z tym postanowiłem przyznać mu specjalną nagrodę w wysokości 5 tysięcy złotych. Cosmas zasłużył na nią jak nikt inny. Nie zapomnę tego biegu nigdy – zapewnił.

Czasu i pewnie sił na pozdrawianie kibiców nie miała Katarzyna Golba. To ona w niedzielę była najszybszą Polką na trasie. Do mety dobiegła w czasie 02:48:41. – Mam mieszane uczucia po biegu. Z jednej strony biegło mi się całkiem fajnie, ale nie przez cały dystans. Dopadło mnie w trakcie rywalizacji kilka poważnych kryzysów, które na szczęście udało mi się przezwyciężyć i pokonać trasę w całkiem niezłym czasie, zwłaszcza że to był mój debiut w maratonie. Czas mogłabym jeszcze wyśrubować gdyby nie pogoda. Piękna dla joggerów, ale nie dla maratończyków. Po 30 kilometrze zrobiło się po prostu gorąco i to przeszkodziło nie tylko mnie w uzyskaniu lepszego wyniku. Rzeczywiście nie widziałam ani kibiców ani Wrocławia. Całkowicie koncentrowałam się na sobie i moim wysiłku – wyjaśniła.

Pogoda nie dała się tak we znaki Przemysławowi Dąbrowskiemu. Może dlatego, że to biegacz zaprawiony w maratońskiej rywalizacji. – We Wrocławiu startowałem po raz kolejny, nie pamiętam nawet który. Słońce trochę przygrzewało, ale na pewno nie tak mocno jak choćby przed rokiem Tym razem chłodził nieco wiatr, więc nie było źle. Moja taktyka na bieg była dość prosta i zrealizowałem ją w 100 procentach. Chciałem być najlepszym z Polaków, a to oznaczało, że muszę pilnować 5 miejsca. Od początku do końca właściwie utrzymywałem tę lokatę i to przez większą część dystansu biegnąc samotnie. Ma to plusy. Nie reagowałem na to co robi konkurent, czy słabnie, czy przyspiesza, biegłem własnym tempem i jestem bardzo zadowolony z wyniku  02:28:32– podsumował.

Kończąc relację z maratonu w mieście 10 noblistów, dziękujemy wszystkim uczestnikom, którzy nazajutrz po PKO Biegu Charytatywnym postanowili własnym wysiłkiem wspomóc 19 letniego Piotra. Fundacja Banku przekaże finansowe wsparcie na leczenie nastolatka.

Krzysztof Łoniewski

Polskie Radio Trójka