Aktualności

2019.10.22

Kenijczyk najlepszy w 20. PKO Poznań Maratonie

Kapitalna pogoda, Polka lepsza od Etiopki i cukiernicy debiutujący na królewskim dystansie – za nami 20 PKO Poznań Maraton.

Takie historie zdarzają się niezwykle rzadko. Najbardziej prestiżowe maratony, nie tylko w naszym kraju wygrywają z reguły oczywiście biegacze z Afryki. W Poznaniu też tak było, ale tylko w rywalizacji panów. Po raz kolejny zwyciężył Kenijczyk Cosmas Kyeva. U pań sensacja – zwyciężyła Monika Stefanowicz. Nie dosyć, że Polka to jeszcze poznanianka. – To dla mnie najbardziej sentymentalne zwycięstwo w całej karierze- zaczęła. I dzieliła się wrażeniami dalej. – Może większym sukcesem była trzecia lokata w prestiżowym maratonie w Berlinie albo trzykrotny występ w igrzyskach olimpijskich, ale wygrywając w Poznaniu spełniłam swoje marzenie. Tu debiutowałam w maratonie. To było aż 17 lat temu, a radość z wygranej jest tym większa, że kompletnie jej nie zakładałam. W tym sezonie biegałam zdecydowanie poniżej rekordów życiowych, a do tego rywalki miały zdecydowanie lepsze „życiówki”. W zwycięstwo uwierzyłam na jakieś 4 kilometry przed metą. Wtedy na długiej prostej w oddali zobaczyłam prowadzącą Etiopkę i zorientowałam się, że biegnąc swoim tempem zbliżam się do niej. Wyprzedziłam ją mniej więcej na kilometr przed metą. Jestem przeszczęśliwa, tym bardziej że na mecie czekał mąż i 6 letnia córeczka Marysia – zakończyła.

Po zwyciężczyni oddajemy głos debiutantowi. Daniel Napierała zadziwił uzyskanym rezultatem. - Mój czas to 2:51 – zaczął i wytłumaczył skąd ten znakomity wynik. – Trenuję pod okiem Darka Nożyńskiego w grupie „Szybkie bieganie”. Darek jest nie tylko moim trenerem, ale też przyjacielem i mentorem. Podziwiam go, a on bardzo mądrze prowadził moje przygotowania do startu w Poznaniu. Szykowałem się od ubiegłego roku. Wiosną pobiegłem też w Poznaniu półmaraton w 1:20. To był sygnał, że mogę szybko przebiec maraton w debiucie. Dziś mogło być jeszcze lepiej. „Podpaliłem” się koło 30 kilometra. Za mocno ruszyłem i potem miałem małe kryzysy. Miałem też mały problem z łydką, ale nie mogę być niezadowolony z wyniku. Na co dzień jestem cukiernikiem. Lubię słodycze, ale nigdy z nimi nie przesadzam - zapewnił

W podobnym czasie do mety dobiegł Krystian Czajka.  Też pokonał dystans poniżej 3 godzin, ale nie był do końca zadowolony. – Liczyłem na życiówkę. Chciałem pobiec lepiej niż 2:55, mój rekord jest o minutę gorszy. W sumie było blisko, bo mój czas to 2:58, ale nie spodziewałem się, że na koniec trasa będzie wiodła pod górę. Oczywiście to nie jest tak, żebym przesadnie narzekał. Miałem super wsparcie żony i syna. Przyjechaliśmy z Żor, ja na co dzień najbardziej fascynuje się triathlonem, ale w sumie do tego sportu trafiłem właśnie z biegania. To był mój pierwszy maraton w Poznaniu i oceniam go wysoko. Bardzo dobra organizacja, świetna pogoda i zabieram na Śląsk pozytywne wrażenia – stwierdził.

Krystian Czajka był jednym z ponad 6 tysięcy uczestników, którzy stanęli na starcie poznańskiej imprezy, co czyni ją najliczniejszą w tym roku w Polsce. Wielu z nich przypięło do koszulek kartki z napisami „Biegnę dla...” w ten sposób pomagając Frankowi i Fabianowi. Finansowe wsparcie na ich dalsze leczenie przekaże Fundacja PKO Banku Polskiego.

 

Krzysztof Łoniewski,

dziennikarz Trójka - Polskie Radio